Wit Szostak: Rumowiska

To była dla mnie świetna czytelnicza przygoda. Trochę „obwąchiwałam” prozę Wita Szostaka i zaczęłam od jego książki dedykowanej dzieciom. Teraz już wiem, że warto było zrobić ten krok więcej. Czytałam wcześniej, że można by się było czepiać, że esej o rzece przyklejony, że chwilami przerost formy nad treścią, że część autobiograficzna to raczej wariacje na temat itp. Z wszystkim się zgadzam, ale „Rumowiska” i tak wyróżniają się kilkoma rzeczami na tle polskich współczesnych powieści.

Ja zwyczajnie cieszyłam się tym co Szostak robi z językiem, jak pięknie układa frazy i jak z biografii swojego bohatera tworzy literacki portret, pełen niedopowiedzeń, wyobrażeń. Autor ma ten rodzaj wrażliwości, który ze mną współgra i na tyle sprawny warsztat pisarski, że potrafi poruszyć czytelnika bez jakiejś nadmiernej ekwilibrystyki.

Opowieść o krakowskiej rodzinie jest moim zdaniem bardzo uniwersalna. Nie mam pojęcia ile w niej wątków autobiograficznych, ale tło i emocje to wspólna biografia dla rówieśników głównego bohatera. Historia o awansie społecznym dziadka również może należeć wielu wnuczków. Dla mnie najpiękniejsze są jednak fragmenty dotyczące babci Haliny, a szczególnie jej, nawet nie manifestacyjne, późne układanie sobie życia na własnych zasadach. Część wątków dotyczących jej relacji jest jakoś mało wiarygodna psychologicznie, ale w jej domową rewolucję uwierzyłam bez żadnych oporów. Najważniejsze jest jednak to, że Szostak trzymał mnie w ciekawości jak potoczą się losy jego bohaterów.

Pierwszą rzeczą jaką sprawdziłam po przeczytaniu „Rumowisk” było kiedy powstała książka „Tam na niebie są rzeki” Elif Şafak. Jestem ciekawa czy tylko dla mnie rzeka Szostaka i Safak jakoś podobnie meandrują?

Jeśli to, jak wyczytałam, jedna z gorszych powieści Szostaka to ja chcę więcej.

Szostak Wit. Rumowiska. Powergraph, 2023

Lektor: Marta Markowicz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *