Virginia Evans: Korespondentka

Pewnie bym się jeszcze chwilę wahała czy przeczytać „Korespondentkę”, gdyby nie zestawienie tytułów, które pojawiają się w książce. Jedna z blogerek się na nie pokusiła i to był sygnał, żeby jej nie umieszczać na stosiku wstydu. Teraz już wiem, że to było bardzo dobre posunięcie.


To zbiór listów i dla mnie już to było zachęcające. Jestem z tego pokolenia, które jeszcze korespondowało (informacja dla tych młodszych, na papierze i wytrwale). Po lekturze nabrałam ogromnej ochoty, żeby „odgruzować” karton wspomnień. To jeszcze przede mną, ale z listów poznałam skrawki życia Sybil Van Antwerp. Korespondowała ona z wieloma ludźmi i nie zawsze był to klucz przyjacielski. W zależności od odbiorcy zmieniał się również ton jej listów. Najbardziej chyba otwarta była w stosunku do swojej długoletniej przyjaciółki i szwagierki. Wspierająca dla chłopca z problemami czy uchodźcy syryjskiego, a najczulsza w nieustannej korespondencji do swojego dziecka.


Seniorka listownie załatwiała gro swoich spraw, więc dzięki temu odsłonił się nam jej portret. Poznajemy ją już w wieku zaawansowanym jako samotnie mieszkającą emerytkę, dla której priorytetem przez całe życie była praca. Dowiadujemy się, że jest rozwódką, że jej relacje z córką są skomplikowane i ma dość zawiłą historię rodzinną. Przewijają się w listach jej najbliżsi czyli brat, syn czy szwagierka, ale mamy też wspomnianych nowo poznanych ludzi, współpracowników, sąsiadów, autorów czy członków klubów, do których należy. Wszystkie te teksty pozwalają nam na zerknięcie w przeszłość naszej bohaterki i towarzyszenie jej w niełatwej, dość samotnej codzienności.


Wymienia ona w tej korespondencji refleksje o życiu, różnych wydarzeniach i lekturach. O tym ostatnim już pisałam na początku, bo to świetna zachęta do poszukiwania wymienionych tytułów. Sybil rozlicza się z tym co jej się przytrafiło, analizuje swoje postępowanie. Nie jest to jednak tylko dołujące i przytłaczające. Bywa smutno, ale jest też krzepiąco. Kobieta jest bardzo świadoma swoich potknięć, ale nie wycofuje się i nie poddaje losowi, tylko walczy o jakość czasu, który jest jej dany.


Dość enigmatycznie, bo nie chcę psuć zabawy i odsłaniać wszystkich książkowych tajemnic. Dla mnie Sybil pod nieco szorstką powierzchownością ukrywa wrażliwą kobietę, głęboko zranioną, nie mogącą sobie wybaczyć, co przekłada się na jej relacje z otoczeniem. Równocześnie to twarda babka, która potrafi zawalczyć o innych. Ciekawa postać i poznawanie jej przez listy było wielką przyjemnością.

Evans Virginia. Korespondentka. Filia, 2026

Seria: Filia Literacka

Tłumaczenie: Katarzyna Bażyńska-Chojnacka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *