„Theo z Golden” to kolejny dowód na to, że jeśli coś jest na liście bestsellerów, to nie zawsze jest najwyżej w moim prywatnym „rankingu”. I to nie tak, że ta książka jest makabrycznie zła i ja rozumiem, że mogła się stać „światowym fenomenem czytelniczym”, ale u mnie nie było fajerwerków i rozmyślań jak zdobyć autograf autora. Zwyczajnie nie jestem targetem takich opowieści. Książka opowiada o tajemniczym mężczyźnie, który z niewiadomych przyczyn osiada w małym mieście. Społeczność tego miejsca próbuje uszczęśliwić […]