To nie tak, że „Bilans snów” jest wybitnym dziełem literackim, ale jednak warto sięgnąć po tę książkę. Po pierwsze jest o kobietach, o siostrzeństwie, ale wychodzi to poza pewne znane nam ramy. Bohaterki powieści to Afrykanki, które łamią stereotypy ich dotyczące i dla mnie to w tej książce było najbardziej fascynujące. Chiamaca, Zikora, Omelogor i Kadiatou mają różne biografie, które się zazębiają a część ich historii jest wspólna. To opowieść o relacjach, zwłaszcza o połączeniach między nimi.
Pretekstem do snucia historii jest pandemia i związana z nią izolacja. To katalizator, który pozwala bohaterkom spojrzeć na swoje życie z boku. Przyglądają się swoim związkom, zastanawiają co mogło pójść lepiej, analizują zachowania swoje i otaczających je ludzi. Mnie szczególnie przejęły losy dwóch kobiet. Jedną z nich jest Kadiatou, która na tle pozostałych pań najbardziej odpowiadała moim wyobrażeniom o drodze mieszkanki afrykańskiego biednego państwa do spełnienia amerykańskiego snu. Potrafię jako mieszkanka Europy Wschodniej, kiedyś długo oczekująca na lotnisku w kolejce dla pasażerów spoza Unii, poczuć jej obawy i strach. Jej opowieść pełna nadziei, która pod wpływem wydarzenia wywracającego jej świat do góry nogami, mocno angażuje i przejmuje. Być może nawet bardziej, bo dotyczy tej jednej konkretnej osoby niż wszystkie te historie kobiet, które zmobilizowały Omelogor do bycia nigeryjskim Robin Hoodem. Ona jest właśnie tą drugą bohaterką, której kibicowałam równie mocno co Kadiatou. Podziwiałam jak sprawnie lawirowała w męskim świecie i jak pozostawała przy tym niezależna. Nieco bardziej sztampowo wyglądają opowieści o pozostałych bohaterkach, podobne rozważania znamy już z innych powieści. Nadal to jednak świeże, ze względu na pochodzenie tych kilku pań. Nie znam innych literackich kobiecych biografii, które Afrykę traktują w ten sposób. Ciekawie było to przeczytać.
Adichie Chimamanda Ngozi. Bilans snów. Filia, 2026
Seria: Filia Literacka
Tłumaczenie: Kaja Gucio
Lektor: Olga Bołądź