Czytelniczy fenomen, który zawładnął Internetem i „panoszy” się w książkowych zestawieniach i grupach. Tym razem i ja będę wśród, tych którzy zachęcają do lektury. „Ogród rozpaczy ziemskich” według mnie ma dużo szans na bycie jedną z ważniejszych książek tego roku, zwłaszcza dla rówieśników głównej bohaterki, którzy mogą się z nią identyfikować. Co ważniejsze może ona rezonować również z czytelnikami, którzy są starsi i wcale nie pracują w korporacji.
Marisa jest przedstawicielką pokolenia, które swobodnie porusza się w cyfrowym świecie, ma atrakcyjną pracę w agencji reklamowej i przyglądając jej się z boku, można uznać, że jest dziewczyną odnoszącą sukcesy. Autorka nie pozostawia nas jednak długo w tym złudzeniu, pokazując miałkość jej życia, korporacyjne pułapki i pustkę, która ją otacza i którą zapełnia zakupami oraz uzależnieniem od filmików na YouTubie.
Nigdy nie pracowałam w korporacji, ale opis jej zmagań w pracy oraz lawirowania wśród biurowych nonsensów jest tak uniwersalny, że poruszy większość z nas, współpracujących z różnymi ludźmi. Bohaterka świetnie opanowała sztukę kamuflażu, a jedyna osoba, z którą dzieliła wizję świata nagle znika z agencji.
Beatriz Serrano bardzo celnie portretuje postaci otaczające Marisę, daje wgląd w jej wewnętrzne rozterki i obdziera z blichtru, cekinów oraz szminki obraz millenialsów ukrywający się za fotkami na Instagramie. Ten wizerunek okazuje się momentami druzgocący, pełen samotności, daleki od oczekiwań. Bohaterce coraz trudniej odnaleźć sens w codziennych zmaganiach. Poniedziałki stają się przekleństwem.
Myślę, że kryzysy 'dopadają” tak wielu z nas, że perypetie trzydziestokilkuletniej Marisy to bardzo uniwersalna lektura. Autorka nie zanurza nas tylko i jedynie w egzystencjalnym smutku. Od czasu do czasu raczy nas czarnym humorem, co pozwala nam na większy dystans do perypetii Marisy. Dajcie znać co sądzicie o tej książce.
Serrano Beatriz. Ogród rozpaczy ziemskich. Znak, 2025
Tłumaczenie: Ewa Ratajczyk