Z książki ucieszą się chyba rówieśnicy autorki, bo pewnie niejednokrotnie odnajdą w niej świat ze swojego dzieciństwa. Szczególnie dotyczy to tych, którzy pamiętają jeszcze wioski takie jak w powieści czyli z lat osiemdziesiątych poprzedniego stulecia. Nastoletnie bohaterki Anny Jadowskiej to dziewczynki dorastające gdzieś na Dolnym Śląsku. Z opowieści wynika, że do tej miejscowości przyjeżdżają poprzedni jej niemieccy mieszkańcy, chociaż bohaterki mieszkają w starej karczmie i je te sentymentalne powroty omijają.
Dziewczynki są przyrodnimi siostrami, które samotnie wychowuje mama. Relacje między nimi, jak również te z mamą są delikatnie mówiąc skomplikowane. Książka jest gęsta od niedopowiedzeń, ale wynika z niej, że samotne rodzicielstwo matkę bardzo obciąża, a dziewczynki prowokuje do poszukiwań ojców i snucia alternatywnych historii. Nastolatki wchodzące w dorosłość są zdane w tym procesie raczej na siebie, a ich miłość jest szorstka. Ich życie skorelowane jest z tym co dzieje się wokół. A trochę się dzieje: zamordowana koleżanka, sieć podejrzeń, zamknięta społeczność, sąsiadki wyrocznie, pierwsze oznaki dorastania. To zewnętrzne to jednak punkt wyjścia do wewnętrznych zmagań starszej z sióstr.
Te opowieści budzą w czytelniku sporo niepokoju, są trochę oniryczne, ale jednocześnie mocno posadowione w realiach z tego okresu. To raczej niezbyt wygodna lektura, ja muszę się przyznać, że wcale łatwo mi się jej nie czytało. Wychodzenie z dzieciństwa to trudna rzecz, a w tej książce jakoś bardziej.
Jadowska Anna. Dadzieja. Czarne, 2026
Seria: Poza serią