Allen Levi: Theo z Golden

„Theo z Golden” to kolejny dowód na to, że jeśli coś jest na liście bestsellerów, to nie zawsze jest najwyżej w moim prywatnym „rankingu”. I to nie tak, że ta książka jest makabrycznie zła i ja rozumiem, że mogła się stać „światowym fenomenem czytelniczym”, ale u mnie nie było fajerwerków i rozmyślań jak zdobyć autograf autora. Zwyczajnie nie jestem targetem takich opowieści.

Książka opowiada o tajemniczym mężczyźnie, który z niewiadomych przyczyn osiada w małym mieście. Społeczność tego miejsca próbuje uszczęśliwić obdarowując portretami lokalnego artysty. Znajduje je na ścianach swojej ulubionej lokalnej kawiarni, kupuje i rozdaje. Spotkania z ludźmi z obrazów są pretekstem do snucia o nich historii. Z tej mozaiki powstaje obraz mieszkańców Golden, ale nadal nie wiemy jakie tajemnice skrywa główny bohater.

„Rolę” Thea w miasteczku dobrze podsumowuje cytat: „Dzięki innym wędrowcom nasze serca pałają. To oni wyrywają nas z obojętności, z letargu, odciągają od śmierci i porażki. Wzywają, byśmy żyli pełnią życia, a przynajmniej żyli pełniej wskutek spotkania z nimi”. To oczywiście piękne przesłanie, książka jest otulająca i kojąca, więc jeśli ktoś potrzebuje takiej lektury, to zapewne będzie usatysfakcjonowany.

Levi Allen. Theo z Golden. Media Rodzina,2026

Tłumaczenie: Małgorzata Hesko-Kołodzińska, Piotr Budkiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *